Wracam?

BUM
Stało się. Po kilkunastomiesięcznej nieobecności właśnie otworzyłam bloggera i postanowiłam się odezwać. Nie potrafię określić co sprawiło, że zniknęłam - chyba najzwyklejsze w świecie "wypalenie się". Nie chcę się tłumaczyć, bo po co.
Wracam, bo czegoś mi brakowało. Blog mimo wszystko jest dużą częścią mojego życia - właśnie sobie zdałam z tego sprawę. Zaczęłam dobrych parę lat temu i mimo upadków, cały czas wracam. Coś musi więc chyba w tym być, prawda? :)

Jestem świadoma, że przez ten długi czas straciłam wiele obserwatorów. Ja sama jeszcze jakiś czas temu nie pomyślałabym, że kiedykolwiek jeszcze tutaj się coś pojawi. Jednak jeśli ktoś tutaj mimo wszystko został (halo halo odezwie się ktoś?) to chcę już w tym momencie podziękować. Gratuluję wytrwałości!
Jednak chciałabym też przed czymś ostrzec. Tak w razie czego, bo chcę uniknąć jakiś sporów, zdziwienia i negatywnych emocji.
Przez te kilkanaście miesięcy działo się naprawdę dużo. Wiele sukcesów, porażek, załamań, problemów, kłótni, wyjazdów, spotkań i przede wszystkim nowych doświadczeń. Czuję, że się troszkę przez to zmieniłam. Sama nie wiem jak bardzo, ale wiadomo - z czasem człowiek się mimo wszystko zmienia. Może dorasta (a może na odwrót? :p) Dlatego chciałabym "ostrzec", że może i w blogu coś się zmieni. Bo w końcu to jest część mnie. A zmiany są podobne dobre, tak?

Niektórzy pewnie powiedzą - "no no Natalia, dobre wyczucie czasu tak wracać na bloga pod koniec wakacji." Niestety nie jestem w stanie zadecydować o tym, kiedy przyjdzie "wena twórcza", dlatego oto wracam teraz :)) Oprócz tego, moje wakacje były wyjątkowo intensywne i zabiegane i tak naprawdę dopiero teraz, przez te ostatnie dni wakacji mogę posiedzieć na spokojnie w domu, i zadbać o miejscowe sprawy i o siebie :) Mam w planach wszystko dokładnie wam opisać i poopowiadać, więc wyczekujcie na pewno mnóstwa zdjęć z moich podróży!


Do następnego posta!
(jak przyjemnie to napisać haha)

Typowy instagramowicz


Powszechnie znana aplikacja Instagram może dla każdego mieć inne znaczenie. Niektórzy używają jej po to, żeby kolekcjonować wspomnienia, inni traktują ją jako kolejną okazję do wrzucenia swojego nowego selfie, a jeszcze inni szukają inspiracji.
Podczas gdy większość normalnie wrzuca na Instagrama zdjęcie nie patrząc na kolorystykę czy potem na liczbę przybywających follow, niektórzy traktują to inaczej.
Jeśli używasz Instagrama i robisz tam coś więcej niż tylko dodawanie swoich zdjęć i obserwowanie znajomych, na pewno spotkałeś się z kontami typowych "instagramowiczów", gdzie wszystkie zdjęcia tworzą zgraną pod względem designu galerię. 
Jak? 
Otóż prawdziwy instagramowicz....

♥ zabiera ze sobą telefon gdzie tylko się da

♥ robi zdjęcia gdzie tylko się da

♥ koniecznie ajfonem

♥ jadąc autobusem wypatruje nowych miejsc do zrobienia dobrych zdjęć

♥ pije kawę koniecznie w dużej białej filiżance i wyłącznie w kawiarniach z odpowiednim wnętrzem

♥ uwielbia jasne, czyste ściany

♥ robi zdjęcia jedzeniu zanim zacznie jeść 

♥ podziwia wszystkie miejsca powtarzając "O tu by było dobre zdjęcie"

♥ denerwuje się kiedy nie ma dobrego światła do zrobienia zdjęcia 

♥ robi serię zdjęć (składającą się z kilkudziesięciu) aby wybrać jedno odpowiednie

♥ zanim "oficjalnie" doda zdjęcie, wrzuca je na sekundkę, robi screena, a potem zastanawia się czy pasuje 

♥ zamawia tylko dobrze wyglądające jedzenie 

♥ posiada listę miejsc, które musi odwiedzić, aby zrobić zdjęcie

♥ denerwuje się kiedy zrobi naprawdę dobre zdjęcie ale niepasujące do reszty 

♥ robi zdjęcia w przymierzalniach H&M, Pull&Bear i (wersja dla podróżujących) American Apparel

♥ posiada polaroida

♥ jako ulubione miejsca do zdjęć uważa garaże przy galeriach

♥ chodzi do muzeów sztuki współczesnej nie po to aby obejrzeć wystawę, ale zrobić zdjęcia 

♥ zasłania twarz na większości zdjęć (jeśli nie na wszystkich)

♥ koniecznie musi się znaleźć w miejscach takich jak: muzeum sztuki współczesnej, Starbucks, Charlotte, naleśnikarnia Manekin itd.

♥ nosi superstary, tattoo choker, czapkę z daszkiem Adidas (ewentualnie Nike) i (wersja dla dziewczyn) tennis skirt

♥ dodaje 12345 znaczników







Potraktujcie post z dystansem. Nie miał nikogo urazić, stworzony wyłącznie w celach humorystycznych. Zanim skomentujesz, upewnij się, że masz odpowiednio dużo dystansu.

A Ty masz coś z typowego instagramowicza?

Nie wstydzę się swojej mamy

Nie wstydzę się mojej mamy. 
Nie wstydzę się osoby, która nosiła mnie przez 9 miesięcy pod swoim sercem. Która potem przez jeszcze dłuższy czas wstawała zmęczona w nocy za każdym razem kiedy płakałam. Dbająca o mnie gdy byłam niemowlęciem, dzieckiem i teraz. Która zaprowadzała mnie do przedszkola. Dzięki której nauczyłam się pisać, czytać. Pomagająca w zadaniach, tych łatwych jak i ciut trudniejszych. Która wszczepiła we mnie ciekawość do świata, miłość do książek, podróży i ludzi. Najlepiej dbająca o Twoje bezpieczeństwo. Płacząca ze szczęścia na Twój widok. I ze smutku, kiedy robisz sobie krzywdę. To ją najbardziej boli Twój ból. To ona poświęciła tyle czasu dla Ciebie. To jej zależy na tym, abyś był bezpieczny i szczęśliwy. 
Zastanów się ile Twoja mama dla Ciebie zrobiła. Ile wycierpiała, ile poświęciła. Jak bardzo Cię kocha. Bo kocha Cię swoim matczynym sercem, nawet jeśli tego nie okazuje. Dorośli czasami też nie potrafią tego pokazać. Czasami my musimy to zrobić pierwsi. Pokaż jak bardzo jesteś wdzięczny. I zastanów się kilka razy zanim ponownie nazwiesz swoją mamę "moja stara"...






--------------------------------------



KLIK? | KLIK? | KLIK? | KLIK? | KLIK? | KLIK?


INSTAGRAM | ASK 

Dodaj mnie na snapchacie! - justsayhei

Nie pozwól się ograniczać

Tak jak już wspominałam kiedyś, jestem na etapie wybierania nowej szkoły. I nie, nie musicie się martwić, ten post nie będzie dotyczył tematu szkoły. Chciałam zwrócić uwagę na coś, co ostatnio przyuważyłam (wspominałam że jestem całkiem dobrym obserwatorem?).
Nie będę wskazywać konkretnych osób, nie będę mówić o konkretnej grupce. W tym wszystkim chodzi o ogół.
A o co chodzi?
Zauważyłam, że niejednokrotnie jesteśmy ograniczani przez innych ludzi. Przez bliskich, przez znajomych. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się zrezygnować z Twoich planów, bo ktoś ci coś wmówił? Czy musiałeś odpuścić spełnianie swoich największych marzeń z powodu znajomego?
Załóżmy, że Julia (imię wymyślone na poczekaniu ;) od zawsze marzyła, żeby pójść do szkoły na profil biologiczno-chemiczny a potem wykształcić się na lekarza. Kiedy była na etapie wyboru szkoły, znajomi zaczęli wywoływać na nią presję. Widziała, że nikt nie idzie do tej szkoły, ludzie zaczęli jej wmawiać że ten kierunek jest bez sensu, a najbliższe koleżanki przekonywały do wspólnego pójścia do jednej szkoły.
Co Wy byście zrobili na jej miejscu?
Czy porzucanie swoich marzeń w takiej sytuacji jest dobrym pomysłem? Dlaczego masz rezygnować ze swoich planów, celów tylko dlatego, że znajomi robią inaczej?
Nigdy nie powinniśmy tego robić. Lepiej chyba spróbować i żałować, że się spróbowało niż nie spróbować i żałować, że się nie spróbowało (czy to zdanie ma jakikolwiek sens?).
Masz swój cel w życiu? To wspaniale. Żeby go osiągnąć, nie potrzebujesz do tego towarzystwa znajomego. Bo nikt za Ciebie nie osiągnie Twojego celu. To twoje życie, twoje wybory.

Bądź samodzielny. Nie uzależniaj się od innych. Idź swoją ścieżką, ucz się na własnych błędach.




(poszukiwania miejsca do zdjęć [*])


------------------------------------------------------------


KLIK? | KLIK? | KLIK? | KLIK? | KLIK? | KLIK?

Nie po mojej myśli

Jak to miało wyglądać? Regularne pisanie postów, motywacja i mnóstwo pomysłów na zdjęcia. Niestety jest jeszcze złośliwość rzeczy martwych. Znacie to? Mnie właśnie dopadła ta dolegliwość. Okazało się, że straciłam dostęp do internetu i to na dość niekrótki czas. Moja aktywność tutaj znowu jest ograniczona. Dlatego postanowiłam tym razem na luźniejszy post. Wyjątkowo dzisiaj zostawiam Was z przewagą zdjęć nad tekstem :)

Nie wiem jak Wy, ale ja już z niecierpliwością czekam na wakacje. Przede mną zakończenie gimnazjum a wraz z tym rozpoczęcie czegoś nowego w życiu. Szczerze? Jestem osobą, która lubi wyzwania, dlatego nie mogę się już doczekać. Mam już wstępne plany, jednak zobaczymy jak to wszystko się potoczy. Powoli też planuję wakacje. Mimo wielu nieporozumień, liczę na to, że będą udane. W końcu jeszcze tylko 40 dni! A wy co zamierzacie robić w wakacje? Może macie już jakieś plany? Podzielcie się w komentarzach, chętnie się dowiem jakie macie pomysły na spędzenie tych 2 miesięcy :) 











Szczerze, dawno nie pisałam takiego luźniejszego posta. W pewnym sensie zaczęłam traktować bloga już nie jako pamiętnik, jako swoje miejsce w internecie, ale jako obowiązek. Może dlatego tak bardzo mnie to odrzuciło? Może przez to straciłam totalnie chęć i motywację do zaglądania tutaj? Cieszę się, że odważyłam się w końcu przełamać to wszystko.
Dziękuję od razu wszystkim, którzy trwają ze mną wciąż do tego momentu.
------------------------------------------------------------


KLIK? | KLIK? | KLIK? | KLIK? | KLIK? | KLIK?